Leontyna nie mogła się z tym zgodzić. Wiedziała, że gdyby przyszło jej jechać za Ignacym, nie wahałaby się ani chwili. W końcu był to główny powód, dla którego dążyła do ślubu – chciała mieć do tego prawo. Uważała jednak, że lepiej nie informować matki o tych planach.
– Pęka mi głowa. – Pani Amelia opadła na poduszki. – Idźcie na kolację, a potem do kuchni pomóc Pelagii. Panna z dobrego domu musi wiedzieć wszystko o gospodarstwie – dorzuciła na zakończenie swój ulubiony frazes, dziwnie brzmiący w ustach kogoś, kto nie potrafił zaparzyć nawet herbaty.
Na zakończenie wywodu westchnęła boleściwie i zamknęła oczy, więc dziewczęta w ciszy opuściły pokój.
– Dobrze, że zaraz kolacja – ucieszyła się Helenka. – Umieram z głodu – dodała, z obawą zerkając na drzwi, które przed chwilą za sobą zamknęła: rodzicielka wciąż powtarzała, że elegancka dama nie ma pojęcia, co to apetyt.