Warszawianka
Ida Żmiejewska — Literatura

Star­sza panna Ra­packa z tru­dem stłu­miła śmiech, a dziew­czynka spu­ściła głowę i za­częła grze­bać w ta­le­rzu. Pasz­kie­wicz tak­to­wa­nie uda­wał, że ni­czego nie za­uwa­żył.

– Jak się miewa pan Osiń­ski? – za­py­tał oj­ciec.

– Do­brze – od­parła zdaw­kowo Le­on­tyna, choć aż rwała się, aby opo­wie­dzieć mu o swo­ich oba­wach. Chciała po­pro­sić, aby jesz­cze raz wy­stą­pił o po­zwo­le­nie na ślub. Nie­stety, wy­glą­dało na to, że nie uda się im po­roz­ma­wiać. – Boję się, że wy­ślą go na Sy­bir. – Zło­wroga myśl za­siana i pie­lę­gno­wana przez matkę za nic nie chciała wyjść jej z głowy.

– Nie ska­zali go prze­cież ad­mi­ni­stra­cyj­nie – po­wie­dział spo­koj­nie me­ce­nas i wy­cią­gnął ze­ga­rek z kie­szeni ka­mi­zelki. – Lada dzień ru­szy pro­ces – do­dał. – Wszystko bę­dzie do­brze, pa­mię­taj, że od pię­ciu lat nie prze­gra­łem żad­nej sprawy.

Pa­mię­tała o tym i pra­gnęła wie­rzyć, że tym ra­zem bę­dzie po­dob­nie.

3.

Radca ty­tu­larny Alek­san­der Ni­ki­tycz Wo­ro­nin ze znaw­stwem ro­zej­rzał się po wnę­trzu za­mtuza, do któ­rego za­pro­sił go dawny ko­lega z pułku, po­rucz­nik Mi­chaił Ju­ri­je­wicz Ka­łu­gin.