Warszawianka
Ida Żmiejewska — Literatura

Mar­mu­rowe schody przy­kryte ko­bier­cem, amorki wy­ma­lo­wane na ścia­nach, krysz­ta­łowe lu­stra i lampy ze sty­lo­wymi klo­szami – to wszystko ro­biło wra­że­nie i można było rzec, że war­szaw­ski przy­by­tek w ni­czym nie ustę­po­wał do­mom uciech, które Alek­san­der od­wie­dzał nie­gdyś w Mo­skwie.

Ceny też za­pewne były ade­kwatne do po­ziomu usług.

Jesz­cze kilka lat temu radca ty­tu­larny uiściłby bez mru­gnię­cia okiem każdy ra­chu­nek, ale obecne po­bory nie po­zwa­lały mu na ta­kie eks­tra­wa­gan­cje. Dla­tego pró­bo­wał od­rzu­cić za­pro­sze­nie, ale Miszka, ura­do­wany spo­tka­niem z przy­ja­cie­lem, od­gadł w czym rzecz i uparł się, że sam za­płaci. Było go na to stać: jego dzia­dek, graf Ka­łu­gin, spał na zło­tych im­pe­ria­łach i, co naj­waż­niej­sze, miał sła­bość do je­dy­nego spad­ko­biercy.