– Zechcą panowie dołączyć? – zapytała Madame.
– Może później – odparł Michaił. – Najpierw powspominamy to i owo... Wódeczki się napijemy.
Właścicielka pokiwała głową ze zrozumieniem i powiodła ich w kierunku bocznego korytarza, gdzie mieściły się gabinety, otworzyła drzwi do jednego z nich i gestem zaprosiła gości do środka.
Pokój został urządzony z takim samym specyficznym przepychem jak cała reszta lokalu. Za to okryty białym obrusem stół był zastawiony talerzami pełnymi przekąsek. Wśród pasztetów, wędlin i ozorów na zimno Woronin zauważył swój ulubiony astrachański kawior.
– Proszę czuć się jak w domu – powiedziała Madame i pociągnęła za taśmę dzwonka. – A nawet lepiej... – dodała ze znaczącym uśmiechem.
Nie minęło pół minuty, a w gabinecie zjawiła się piękna brunetka w stroju Hiszpanki. Dzierżyła tacę, na której stała butelka mrożonej wódki. Smukła blondynka, która przybyła w ślad za koleżanką, niosła talerze, sztućce i kieliszki. Madame Steiner dbała o wszystkie potrzeby klienta, który do tej pory zostawił u niej sporą część przyszłego spadku.