Aleksander z przyjemnością przyglądał się dziewczynom: po wspaniałościach Petersburga Warszawa wydawała mu się prowincjonalna, ale już pierwszego dnia zachwyciła go uroda miejscowych kobiet. Nawet dzisiaj widział na ulicy prawdziwą piękność...
– Oto Blanka. – Madame wskazała na blondynkę. – A to Klarysa. – Odwróciła się w stronę brunetki. – Będą do dyspozycji do samego rana. Gdyby mieli panowie dodatkowe życzenia, proszę powiedzieć. – Skinęła im głową na pożegnanie i z godnością opuściła gabinet.
Dziewczyny rozstawiły zastawę i na znak Michaiła także skierowały się do wyjścia. Woronin tęsknym wzrokiem odprowadził jasnowłosą.
– Nie martw się, niedługo wrócą. – Miszka, który zauważył wyraz rozczarowania na twarzy przyjaciela, opadł na kanapę i sięgnął po wódkę. – Ale przyznaj, dobrze pamiętam, jakie dziewczyny ci się podobają.
– Nie przeczę – mruknął Aleksander. Dawno nie odwiedzał takich miejsc i ze zdziwieniem zauważył, że zaczyna go to krępować. Chyba zmienił się w ciągu ostatnich lat.