Skrzypnęły drzwi. Woronin otworzył oczy. Do gabinetu wsunęła się Blanka. Skoro się pojawiła, to Michaił musiał gdzieś zabłądzić z jej koleżanką.
Obserwował dziewczynę spod wpółprzymkniętych powiek. Przez chwilę stała przy wejściu, jakby nie miała pewności, czy jest mile widziana, kiedy jednak mężczyzna nie zareagował, podeszła bliżej i usiadła na brzegu kanapy. Woronin zastanawiał się, co właściwie powinien zrobić. Znowu pojawiło się uczucie zażenowania.
Zbyt długo zwlekał z decyzją i zniecierpliwiona Blanka przystąpiła do działania: dotknęła go, najpierw lekko i ostrożnie, ale kiedy nie napotkała oporu, zaczęła poczynać sobie śmielej. Naprawdę znała się na rzeczy. Radca tytularny mocno wciągnął powietrze i w jednej chwili stracił wszelkie skrupuły.
– Zostaniemy tu, czy idziemy do sypialni?