Wszystkie plany runęły w ciągu jednego dnia. Okazało się, że nic nie wiedziała o człowieku, którego zamierzała poślubić. Fakt, że czasem znikał, wcale jej nie dziwił, Ignacy kończył przecież medycynę w Kijowie. Wiedziała też, że sympatyzował z socjalistami, ale nie pomyślała, że mógł należeć do ich partii. Jak ona się zwała? Proletariat.
W tym samym czasie aresztowano kilkoro innych znajomych i panna Rapacka zaczęła zastanawiać się, jak to możliwe, że wokół niej było tylu socjalistycznych działaczy, a ona nie zdołała tego zauważyć. Dręczyło ją też pytanie, dlaczego nikt nie próbował jej wciągnąć do partii.
W grypsie przysłanym z X Pawilonu narzeczony wyjaśniał, że nie chciał jej narażać na niebezpieczeństwo. Że wiążąc się z nią, uległ słabości. Prosił, aby mu wybaczyła i jak najszybciej o nim zapomniała.
Leontyna przepłakała kilka dni, a kiedy nieco się uspokoiła, postanowiła, że go nie opuści: w ich rodzinie kobiety nie zostawiały swoich mężczyzn, niezależnie od okoliczności.
– Amen – powiedziała do siebie.