Warszawianka
Ida Żmiejewska — Literatura

Od­pę­dza­jąc na­trętne my­śli, ru­szyła w stronę do­rożki, gdzie cze­kała Pe­la­gia, słu­żąca, która to­wa­rzy­szyła jej w cza­sie wy­praw do Cy­ta­deli.

Wiatr wzma­gał się, a deszcz upar­cie sią­pił. Panna wierz­chem dłoni wy­tarła wil­gotne oczy.

2.

Kiedy fia­kier za­trzy­mał się przed bramą ele­ganc­kiej ka­mie­nicy w Ale­jach Ujaz­dow­skich, pa­no­wała już ciem­ność, ale na szczę­ście prze­stało pa­dać. Roz­mię­kła od wil­goci zie­mia i ka­łuże na Za­kro­czym­skiej spra­wiły, że po­dróż trwała dłu­żej niż zwy­kle i Le­on­tyna za­częła się de­ner­wo­wać, choć wie­działa, że pora po­wrotu nie ma zna­cze­nia – matka i tak bę­dzie się zło­ścić. Ofi­cjal­nie z po­wodu mar­no­wa­nia czasu i od­ry­wa­nia Pe­la­gii od do­mo­wych za­jęć, a na­prawdę dla­tego, że córka śmiała po­je­chać do na­rze­czo­nego bez po­zwo­le­nia.