Odpędzając natrętne myśli, ruszyła w stronę dorożki, gdzie czekała Pelagia, służąca, która towarzyszyła jej w czasie wypraw do Cytadeli.
Wiatr wzmagał się, a deszcz uparcie siąpił. Panna wierzchem dłoni wytarła wilgotne oczy.
2.
Kiedy fiakier zatrzymał się przed bramą eleganckiej kamienicy w Alejach Ujazdowskich, panowała już ciemność, ale na szczęście przestało padać. Rozmiękła od wilgoci ziemia i kałuże na Zakroczymskiej sprawiły, że podróż trwała dłużej niż zwykle i Leontyna zaczęła się denerwować, choć wiedziała, że pora powrotu nie ma znaczenia – matka i tak będzie się złościć. Oficjalnie z powodu marnowania czasu i odrywania Pelagii od domowych zajęć, a naprawdę dlatego, że córka śmiała pojechać do narzeczonego bez pozwolenia.