Wczoraj byłaś zła na zielono
Eliza Kącka — Powieść obyczajowa i romans

Gdy po­dzie­li­łam się z pa­nią Jo­an­ną tą ry­zy­kow­ną uwa­gą, po­wie­dzia­ła mi: „Świet­nie, bra­wo, Gre­cy też mu­sie­li so­bie ja­koś ra­dzić z ro­zu­mie­niem emo­cji dru­gie­go czło­wie­ka, pa­ni Eli­zo, to bar­dzo cie­ka­we”. Tak, dla­te­go wła­śnie wy­cią­ga­li z kan­gu­rzej kie­sze­ni w chla­mi­dzie wła­ści­wą ma­skę i mo­gli świa­tu oka­zać, co na­le­ży. Wy­ra­zi­ście.

Ze­sta­wy min, jak to so­bie na­zy­wam, to­wa­rzy­szy­ły nam od po­cząt­ku pra­cy te­ra­peu­tycz­nej. Kil­ka ele­men­tar­nych (smu­tek, ra­dość, złość), kil­ka­na­ście bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych wy­kre­sów ludz­kich twa­rzy ma­ją­cych po­móc w na­wi­ga­cji. Krop­ki i kre­ski na ma­pie ludz­kie­go lot­ni­ska. Świa­teł­ka ostrze­gaw­cze, świa­teł­ka przy­zwo­le­nia. Czy już moż­na? Czło­wiek-port wy­słał sy­gnał: ką­ci­ki ust po­szły do gó­ry. Jest uśmiech, moż­na, bę­dzie mięk­kie lą­do­wa­nie. Otwie­ra się pas, da się po­sa­dzić ma­szy­nę.