Wegetarianka
Han Kang — Literatura piękna

Nigdy nie starałem się walczyć o więcej niż to, na co zasługiwałem. W dzieciństwie wystarczała mi rola podwórkowego przywódcy wśród dzieci, które były ode mnie dwa, trzy lata młodsze. Kiedy dorosłem, zacząłem studia na uniwersytecie, na którym zaoferowano mi niezłe stypendium, a następnie podjąłem pracę w niewielkiej firmie, w której doceniono moje nie aż tak znowu wysokie kwalifikacje i wypłacano mi w miarę przyzwoitą pensję. Tak więc naturalnym wyborem było dla mnie małżeństwo z kobietą wyglądającą najzwyczajniej na świecie. Kobiety piękne i inteligentne, kobiety niezwykle zmysłowe albo pochodzące z bogatych rodzin wprawiały mnie zresztą w zakłopotanie.

Zgodnie z moimi oczekiwaniami bez zarzutu wypełniała zadania przeciętnej żony. Codziennie wstawała o szóstej rano, by przygotować mi ryż, zupę i kawałek ryby na śniadanie. Wspierała też domowy budżet dzięki dorywczej pracy, którą zresztą zaczęła wykonywać, zanim się pobraliśmy. Pracowała jako asystentka nauczyciela w prywatnej szkole grafiki komputerowej, w której kiedyś sama przez rok się uczyła, a także brała do domu zlecenia polegające na uzupełnianiu tekstem chmurek w komiksach.