Wegetarianka
Han Kang — Literatura piękna

Mówiła niewiele. Rzadko mnie o coś prosiła i nie wtrącała się, kiedy późno wracałem do domu. Nie żądała też, byśmy gdzieś razem wychodzili w dni wolne od pracy. Kiedy przez całe popołudnie wylegiwałem się na kanapie, oglądając telewizję, ona siedziała zamknięta w swoim pokoju. Chyba pracowała albo czytała książkę – jeśli w ogóle miała jakieś hobby, to było to czytanie książek, które już na pierwszy rzut oka wydawały mi się śmiertelnie nudne. A kiedy nadchodziła pora posiłku, otwierała drzwi i w milczeniu zabierała się do przygotowania czegoś do jedzenia. Trudno powiedzieć, by mieszkanie z taką osobą było szczególnie interesujące. Cieszyłem się jednak, że nie jest taka jak żony moich przyjaciół i znajomych z pracy, które dzwoniły do nich kilka razy dziennie albo regularnie robiły im wyrzuty, prowokując burzliwe małżeńskie kłótnie.