Jest właśnie tego rodzaju mężczyzną – niepokornym i pełnym pasji – którego pragnęła odszukać w tym odległym mieście. Oczywistym mankamentem tego planu, z czego teraz zdaje sobie sprawę, jest to, że ktoś tak niepokorny i pełen pasji nigdy nie zainteresuje się kimś tak konwencjonalnym, tak konformistycznym, tak nudnym i drobnomieszczańskim jak ona.
I tak nie nawiązują ze sobą kontaktu, mroźne zimowe noce mijają powoli, a gałęzie drzew obrastają w lodowe pąkle. Przez całą tę porę roku nic się nie zmienia. Gdy u niego zgaszone jest światło, on obserwuje ją; gdy światło jest zgaszone u niej, ona obserwuje jego. A w te wieczory, gdy nie ma jej w domu, on siedzi u siebie zdeprymowany, zrozpaczony, może nawet trochę żałosny, spogląda w stronę jej okna i czuje, jak czas umyka, a z nim przepadają szanse, czuje, jakby przegrywał wyścig z życiem, jakie chciałby prowadzić. A w te wieczory, kiedy jego nie ma w domu, ona siedzi u siebie, czując się porzucona, znów tak mocno poobijana przez świat, i wpatruje się w jego okno jak w akwarium, mając nadzieję ujrzeć, jak w mroku rozbłyska coś cudownego.