Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Mówię poważnie – zastrzegła Chyłka. – Z ręką na miejscu, gdzie powinno znajdować się serce.

Anna potrzebowała chwili, żeby zebrać myśli.

– Udało nam się porozmawiać z matką – odezwała się w końcu. – Otworzyła nam drzwi chwilę po tym, jak ta dziennikarka wyszła.

– I?

– Przedstawiliśmy się, powiedzieliśmy, że będzie potrzebowała dobrego obrońcy, a my…

– A wy zostaliście wysłani przez najlepszego – dopowiedziała Chyłka. – Jaki był efekt?

– Taki, że kiedy tylko wspomnieliśmy o pani mecenas, ta kobieta praktycznie nas wyrzuciła.

Joanna i Oryński wymienili się krótkimi spojrzeniami nad komórką, po czym oboje wbili w nią wzrok, jakby mogli coś z niej wywróżyć.

– Oznajmiła, że nie chce mieć z panią mecenas nic wspólnego, a na koniec dorzuciła, że i tak jest już przez kogoś reprezentowana.

– Przez kogo?

Odpowiedziało im chwilowe wahanie.

– Przez Kordiana Oryńskiego – powiedziała Anna.