Kamerzysta zrobił perfidne zbliżenie na twarz dziewczyny, a Chyłka zmrużyła oczy, przyglądając się jej mimice.
– Znajdowało się w wózku – dodała reporterka, której ta rozmowa musiała trafić się jak ślepej kurze ziarno.
Joanna jej nie kojarzyła, a znała z widzenia większość reporterek NSI. Ta dopiero zaczynała, może nawet przypadkiem dostała tę sprawę, a potem jakimś cudem udało jej się odnaleźć dziewczynę.
Nagrywali w mieszkaniu z pewnością należącym do matki. Musiała otworzyć drzwi jeszcze w stanie mocno wskazującym – i nie zdążyła uświadomić sobie, jak wielki błąd popełniła.
– Zostawiła pani ten wózek na placu zabaw w Łazienkach?
– Ale…
– Czy wie pani, co się wydarzyło?
– O czym ty mówisz? – odparła dziewczyna i wyglądała, jakby miała zamiar potrząsnąć głową.
Trwała jednak w całkowitym bezruchu, ze wzrokiem utkwionym w oczach rozmówczyni. Zdawała się nie uzmysławiać sobie obecności kamery ani nie rejestrować, co się dzieje. Nie docierały do niej kolejne pytania wypowiadane przez dziennikarkę.
A było ich sporo. Chyłka także miała je w głowie.
Czy ta dziewczyna zabiła swoje dziecko? Czy porzuciła nocą wózek na placu zabaw? Czy była tak porobiona, że nic z tego nie pamiętała?