Werdykt
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

W tej chwili wyglądała na mocną kandydatkę do miana osoby, której urwał się film, ale równie dobrze mogła udawać.

– Gdzie jest Szymuś? – rzuciła.

Kamerzysta oddalił nieco, a reporterka niepewnie zerk­nęła w obiektyw, jakby u widza szukała jakiegoś wsparcia.

– Jak sama pani przed momentem powiedziała…

– Kim ty w ogóle jesteś? – ucięła dziewczyna.

Kończ tę rozmowę i wyrzuć dziennikarkę z chałupy, zasugerowała jej w duchu Joanna. Im dłużej to będzie trwało, tym większe święto odbędzie się dzisiaj w siedzibie prokuratury okręgowej przy Chocimskiej.

Tamtejsi oskarżyciele już musieli zacierać ręce.

– Czego ode mnie chcesz? – dodała dziewczyna, patrząc konfrontacyjnie na reporterkę. – I gdzie jest mój syn?

– Jak sama pani mówiła…

– On żyje.

– Przed momentem otworzyła mi pani drzwi i sama powiedziała, że nie – odparła dziennikarka.

Chyłka miotnęła pod nosem sążniste przekleństwo. Pader­born albo inna kreatura zrobi z tego użytek na sali sądowej – choć nawet argument, że matka ewidentnie wiedziała o zdarzeniu, będzie dało się zbić.

Oczywiście pod warunkiem, że dziewczyna uzyska dobrą reprezentację.

– Porzuciła pani swoje dziecko na placu zabaw? – dodała reporterka. – Czy tak było?

– Ja nie…