W tej chwili wyglądała na mocną kandydatkę do miana osoby, której urwał się film, ale równie dobrze mogła udawać.
– Gdzie jest Szymuś? – rzuciła.
Kamerzysta oddalił nieco, a reporterka niepewnie zerknęła w obiektyw, jakby u widza szukała jakiegoś wsparcia.
– Jak sama pani przed momentem powiedziała…
– Kim ty w ogóle jesteś? – ucięła dziewczyna.
Kończ tę rozmowę i wyrzuć dziennikarkę z chałupy, zasugerowała jej w duchu Joanna. Im dłużej to będzie trwało, tym większe święto odbędzie się dzisiaj w siedzibie prokuratury okręgowej przy Chocimskiej.
Tamtejsi oskarżyciele już musieli zacierać ręce.
– Czego ode mnie chcesz? – dodała dziewczyna, patrząc konfrontacyjnie na reporterkę. – I gdzie jest mój syn?
– Jak sama pani mówiła…
– On żyje.
– Przed momentem otworzyła mi pani drzwi i sama powiedziała, że nie – odparła dziennikarka.
Chyłka miotnęła pod nosem sążniste przekleństwo. Paderborn albo inna kreatura zrobi z tego użytek na sali sądowej – choć nawet argument, że matka ewidentnie wiedziała o zdarzeniu, będzie dało się zbić.
Oczywiście pod warunkiem, że dziewczyna uzyska dobrą reprezentację.
– Porzuciła pani swoje dziecko na placu zabaw? – dodała reporterka. – Czy tak było?
– Ja nie…