Widmo Brockenu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Wiktor w końcu spojrzał w oczy mężczyzny. Przez głowę przeszło mu wiele obrazów, wiele sytuacji, w których otarł się o śmierć. Mimo to odniósł wrażenie, że nigdy nie zbliżył się do niej tak jak teraz.

Ten człowiek przyszedł tu, by odebrać im życie.

Nie miał żadnego innego planu, nie powodowało nim nic innego. W rezultacie nie istniała żadna rzecz, dzięki której zrezygnowałby z pociągnięcia za spust.

Jedyne, co mógł zrobić Forst, to ugrać nieco czasu.

Jak w ogóle do tego dopuścił? Jakim cudem wraz z Chyłką pozwolili na to, by sprawa zaszła aż tak daleko? Kiedy znaleźli się na drodze, z której nie mogli już zawrócić?

Wiktor doskonale znał odpowiedź na ostatnie z tych pytań. Pamiętał, jak wraz z dziećmi Dominiki siedział na podłodze w ich mieszkaniu w Krakowie. Ona była w pracy, on zaś grał z Ingą i Olafem w Detektywa, planszówkę kryminalną, niepewny, czy jest dla nich odpowiednia.

Boże, tak bardzo chciałby do nich wrócić.

Żeby mieć na to choćby nikłą szansę, musi wypełniać polecenia zamachowca co do litery. Przynajmniej na razie.

Powoli podniósł surowe, naznaczone życiem duże dłonie, a potem umieścił je na karku i skrzyżował palce.

– Dobrze – pochwalił go terrorysta.