Lecz nawet w największym artyście pojawia się czasem chęć sprzeniewierzenia się sobie i zrobienia czegoś najbardziej błahego i pospolitego. Toteż kto wie, czy nie w tym właśnie celu wybrał się Hanke w tę letnią słoneczną niedzielę na spacer, zabierając ze sobą ten jeden jedyny raz aparat fotograficzny. I to nie on nam, lecz my jemu nadarzyliśmy się z ojcem. Chociaż mogło by się wydawać, że nasze spacery tylko przypadkowo się ze sobą zeszły.