Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Po­czuła chłód na ple­cach, a to był znak, wła­ści­wie ostrze­że­nie, że or­ga­nizm za­re­je­stro­wał prze­rwę w wy­siłku i za­czyna wy­ga­szać sil­niki. Trzeba ru­szać da­lej. Po­pra­wiła za­pię­cia ple­caka i nie­chęt­nie od­wró­ciła się od za­mglo­nej pa­no­ramy. Pla­nu­jąc ten urlop, miała na­dzieję, że trafi na okno po­go­dowe, a tu szaro, zimno i jesz­cze śnieg do­okoła, fakt, że nie­wiele, ale za­po­wia­dana na dziś śnie­życa pew­nie do­wali swoje.

Usły­szany za ple­cami szum nie był na­tu­ralny, nie po­wo­do­wał go wiatr ani ko­rony drzew. Był obcy, a jed­no­cze­śnie zna­jomy – ktoś prze­dzie­rał się przez krzaki.

Może coś?

„Niedź­wie­dzie jesz­cze śpią o tej po­rze roku, daj spo­kój”. Czy aby na pewno? To była cie­pła zima, kil­ku­krot­nie tem­pe­ra­tura pod­bi­jała słupki w ter­mo­me­trach po­wy­żej dzie­się­ciu. Je­śli to niedź­wiedź, to co ro­bić? Paść na zie­mię i uda­wać trupa? Ucie­kać?

Te my­śli prze­bie­gły przez jej głowę w cza­sie, któ­rego po­trze­bo­wała, aby ob­ró­cić się w stronę, z któ­rej do­szedł dźwięk.

Nie, to nie był niedź­wiedź. Sprawy miały się jesz­cze go­rzej.

To był czło­wiek.