Mężczyzna, sprawiający wrażenie rosłego, stał jeszcze częściowo skryty wśród drzew porastających szczyt. Niewysokie brzózki i buki pozbawione liści nie zapewniały mu kryjówki doskonałej, ale wystarczały, by pozostał jedynie zarysowaną sylwetką wśród gmatwaniny drzew. Dodatkowo widok zasłaniała Agacie tablica informacyjna, która odgradzała ją od linii drzew.
Czuła nacisk drewnianej ławki na łydki, czyli musiała nieświadomie cofnąć się o krok. Strach dopiero teraz ją ogarnął, odpalił wszystkie silniki, nawet rezerwowe i te, o których istnieniu nie miała pojęcia. Było jej gorąco jak jeszcze nigdy w życiu, żaden pokonany dystans nie potrafił dostarczyć tylu emocji, co strach. Wszystkie silniki działały, dysponowała całą dostępną mocą, ale czuła, że to i tak za mało.
Ten krzyk. Cholera, przecież słyszała krzyk.
A może to turysta? Postanowił wejść na Dwernik, ale poszedł w krzaki za potrzebą i teraz stoi tam speszony.