Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Czuła też krew w ustach, ciężko się jej od­dy­chało, sły­szała ja­kiś świst przy wy­pusz­cza­niu po­wie­trza. Ręce były po­tłu­czone; pod­nio­sła dło­nie: palce wszyst­kie, śród­rę­cza całe. Cho­ciaż tyle. Mo­gła chwy­tać, a to da­wało na­dzieję, że zdoła wy­jąć z ple­caka te­le­fon i wy­brać nu­mer alar­mowy. Ob­ma­cała brzuch, nie bo­lał, nie miała krwi na pal­cach. Jesz­cze le­piej. Prze­tarła usta i zo­ba­czyła krew na pal­cach, ale nie­wiele, pew­nie prze­gry­zła wargę.

Po­sta­no­wiła sta­wić czoła naj­gor­szemu i pod­nieść się na łok­ciach, spoj­rzeć na prawą stopę, któ­rej nie­zno­śny ból świad­czył o tym, że jest na miej­scu i uprzej­mie prosi o za­ję­cie się jej spra­wami.

Męż­czy­zna!

Kurwa, nie za­po­mi­najmy o tym skur­wy­sy­nie!

Ro­zej­rzała się na boki, ale ni­czego nie zo­ba­czyła, tylko las, tro­chę rzad­szy w tym miej­scu, moż­liwe, że spa­dła na ja­kiś szlak lub ścieżkę. Dwer­nik Ka­mień wzno­sił się po jej le­wej stro­nie i był cho­ler­nie wy­soki. O matko, ale miała jazdę, ja­kim cu­dem ona to prze­żyła? Drzewa, ga­łę­zie i krzaki, le­ciała przez to wszystko i cała ta dzika flora za­mor­ty­zo­wała jej upa­dek.