Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Ju­tro i po­ju­trze od­po­czy­nek, bo śnieg za­sy­pie oko­licę, ale już za dwa dni na­stąpi ocie­ple­nie do dwu­na­stu stopni i spro­wa­dzi wio­snę jed­nym po­dmu­chem. Je­sień była za­ska­ku­jąco ładna, re­kordy tem­pe­ra­tury no­to­wano w ca­łym kraju i koń­cówka zimy wcale nie chciała być od niej gor­sza. Kie­dyś dwu­dzie­stego pierw­szego lu­tego biesz­czadzka zima była taka, że nosa z domu nie szło wy­sta­wić, jak po­wie­działa jej pani Anna, wła­ści­cielka pen­sjo­natu. Bie­ga­czy go­ściła czę­sto i ro­zu­miała ich pa­sję, cho­ciaż sama wo­lała speł­niać się w kuchni.

Obec­nie było ich tu­taj kil­koro, wszy­scy tre­no­wali do Biegu Biesa, wy­ma­ga­ją­cego ma­ra­tonu po gó­rach, a Agata przy­mie­rzała się, żeby go prze­biec i speł­nić ko­lejne ma­rze­nia. Ale to do­piero pod ko­niec marca, te­raz tre­ning. Ła­godna zima po­zwa­lała na prze­mie­rza­nie biesz­czadz­kich ście­żek w lu­tym, zwy­kle było to nie do po­my­śle­nia.