Jutro i pojutrze odpoczynek, bo śnieg zasypie okolicę, ale już za dwa dni nastąpi ocieplenie do dwunastu stopni i sprowadzi wiosnę jednym podmuchem. Jesień była zaskakująco ładna, rekordy temperatury notowano w całym kraju i końcówka zimy wcale nie chciała być od niej gorsza. Kiedyś dwudziestego pierwszego lutego bieszczadzka zima była taka, że nosa z domu nie szło wystawić, jak powiedziała jej pani Anna, właścicielka pensjonatu. Biegaczy gościła często i rozumiała ich pasję, chociaż sama wolała spełniać się w kuchni.
Obecnie było ich tutaj kilkoro, wszyscy trenowali do Biegu Biesa, wymagającego maratonu po górach, a Agata przymierzała się, żeby go przebiec i spełnić kolejne marzenia. Ale to dopiero pod koniec marca, teraz trening. Łagodna zima pozwalała na przemierzanie bieszczadzkich ścieżek w lutym, zwykle było to nie do pomyślenia.