Chociaż prawdę powiedziawszy, ja też oczekuję lajków, tyle że od życia. I jakoś tak się stało, że zgodziłam się na ten niedorzeczny pomysł.
Gadaliśmy do późna w nocy, co nam się od dawna nie zdarzyło. Wymyślaliśmy, o co pytać ludzi w ankiecie, jak to zrobić inaczej niż tylko: waga, wzrost, wykształcenie, i do pierwszej w nocy mieliśmy pustą butelkę, zapisane dwadzieścia kartek, dwa opakowania po hinduskim jedzeniu, cztery po mango lassi, za którym przepadam, bałagan na strychu, na którym przechowywałam stare roczniki pisma, w którym pracowałam, a które teraz stały się nieocenionym źródłem wiedzy.
Wycięłam z nich wszystkie ankiety, jakie kiedykolwiek opublikowano, wszystkie niedorzeczne i dorzeczne pytania w rodzaju:
– jaki był najlepszy prezent, który dostałeś,
– jaki był najbardziej hardcorowy prezent, który komukolwiek dałeś,
– jakie słowa chciałbyś usłyszeć, gdybyś stanął przed Bogiem,
– co chciałbyś powiedzieć bliskim tuż przed śmiercią,
– jakie zdanie przychodzi ci najtrudniej powiedzieć,
– jakie słowo jest dla ciebie nie do wymówienia,
– o co nigdy nie poprosiłeś, a chciałeś,
– czy rozmawiasz o seksie,
– czy wiesz, co to jest owulacja, polucja, menopauza, andropauza,