Tak, najpierw pojedzie do cerkwi, oddalonej od Horałki kilkanaście kilometrów, a potem pogada z wujem. Przed snem przygotował odświętne ubranie i stwierdził, że jeszcze kilka lat temu mógł sobie jedynie o czymś takim pomarzyć. A teraz? Miał własną izbę, najadał się do syta, a od czasu do czasu mógł nawet pojechać do Włodzimierza i sprawić sobie odrobinę przyjemności, chociażby idąc do kina, na lody czy do fryzjera.
Nazajutrz ogolił się starannie brzytwą i włożył nowiutką białą koszulę. Przeczesał krótkie ciemne włosy i zerknął w małe lustro wiszące nad miednicą. Musiał przyznać, że gdy nabrał ciała, stał się prawdziwym muskularnym i przystojnym mężczyzną. W cerkwi panny zapewne będą łypały na niego z nadzieją, że i on zwróci na którąś uwagę, ale jeszcze nie spotkał takiej, która choćby przypominała mu Nadię. Zadowalał się więc potajemnymi schadzkami z Julianną i mrzonkami o tym, jakby wyglądało jego życie, gdyby na dobre zagościła w nim jego młodzieńcza miłość.
Miał już opuścić izbę, gdy usłyszał ciche pukanie do drzwi. Był pewny, że to młoda Walewska, i powiedział z westchnieniem:
– Niech wejdzie.