Wojna. Saga wołyńska
Joanna Jax — Powieść obyczajowa

– Gdyby nie Niemcy, nasza organizacja nigdy by nie przetrwała. Od samego początku współpracowaliśmy z niemieckim wywiadem i dostawaliśmy od nich broń i pieniądze. Jeszcze gdy istniała Ukraińska Organizacja Wojskowa, którą zresztą pomogli nam w Czechosłowacji założyć.

– I ty myślisz, że oni tak bezinteresownie to robili? – westchnął. – Szwaby nigdy nie robią niczego za darmo. Kiedyś i nam wystawią taki rachunek, że się nie pozbieramy. Wypisz się z tego całego OUN-u, bo ściągniesz tylko na siebie kłopoty.

– Problemy to możesz mieć ty, Wisza. Nie darują ci, że zadajesz się z Lachami.

– Naprawdę? Tylko że to Lachy pomogły nam najbardziej i nie pozwoliły, abyśmy żyli w nędzy – prychnął. – A Wasyl taki mądry, ale całe lata przyjaźnił się z Andrzejem Osadkowskim i nawet jego ojciec się nie sprzeciwił, gdy Nadia przyjęła oświadczyny syna lekarza.

– Nadia to znajda... To nie jest prawdziwa Ukrainka.

– Uratowała nam kiedyś życie... – powiedział cicho.