– Jak Mateusz dowiedział się o tragedii?
– Zadzwoniła jego mama. Odrzucił połączenie i odpisał, że jest u mnie, że u niego wszystko okej, żeby się nie martwiła. Ale ona zadzwoniła ponownie. Wtedy już odebrał. Pani Gabrysia prosiła, żeby wyszedł przed dom.
– Przyjechała po niego?
– Tak. Zaparkowała mercedesa pod domem. Nie wyłączyła silnika i siedziała ze spuszczoną głową. Wychodząc, Mateusz obiecał, że się odezwie – opowiadała licealistka, po czym otarła mokre oczy i zmieniła pozycję. Usiadła, oparłszy plecy o ścianę, widocznie od trzymania telefonu nad twarzą zdrętwiała jej ręka. – Odprowadziłam go do drzwi, pomachałam jego matce, ale nawet nie patrzyła w naszą stronę. Mateusz usiadł obok niej i dopiero wtedy podniosła na niego wzrok. I coś powiedziała. A on tylko ukrył twarz w dłoniach i się pochylił. – Monika pociągnęła nosem. – Matka go przytuliła i wtedy usłyszałam rozpaczliwy krzyk Matiego. Aż zadrżałam. Chciałam podbiec do samochodu, ale tylko zamknęłam drzwi. Wystraszyłam się.
– A czy Mateusz odezwał się później do ciebie?