– Nie. I dlatego zupełnie nie wiem, co robić. Czy iść do niego, czy nie. Z jednej strony chciałabym być przy nim i go pocieszyć, ale z drugiej zwyczajnie się boję.
– Doskonale cię rozumiem, jednak daj mu chwilę. Być może Mateusz potrzebuje odrobiny samotności, skoro wyłączył telefon. Na pewno się do ciebie odezwie.
– Mam nadzieję.
– Tak będzie, zaufaj mi.
– Dziękuję, pani profesor. Cieszę się, że z panią porozmawiałam. I przepraszam, że tak się mażę. – W jej oczach ponownie wezbrały łzy.
– Nie przepraszaj. I trzymaj się, dziewczyno.
Karla zakończyła połączenie i dopiła kawę.
Zastanowiła się, czy nie powinna pójść na górę, żeby się przebrać, lecz odłożyła to na później. Na zewnątrz, mimo pięknego słońca, trzymał srogi mróz, a Karla nie mogła wykluczyć, że będzie musiała wyjść z domu, chociaż w ogóle tego nie planowała.
Wzięła dwa głębsze wdechy i ponownie wybrała numer do Mateusza, ale i tym razem połączenie nie doszło do skutku. Karla ze stresu rozdrapała skórkę przy kciuku. Zlizała kroplę krwi i poczuła w ustach słodki, metaliczny smak.
Zadzwoniła do Gabrieli Nowak.
– Halo. – Głos kobiety brzmiał jak z otchłani.