Wstyd
Robert Małecki — Literatura

– Wrogów? – Zaskoczył ją tym pytaniem. Sławek Nowak nie wyglądał na osobę, która skrzywdziłaby muchę. Ale przecież go nie znała. Wiedziała tylko, że praca w „medyku” nie była jego głównym zajęciem. Mężczyzna wykładał matematykę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie szefował jednej z katedr na Wydziale Matematyki i Informatyki. Jan Różycki zatrudnił go w „medyku” na początku zeszłego roku szkolnego i był dumny, że grono pedagogiczne wzbogaciło się o kolejnego nauczyciela akademickiego. – Dlaczego o to pytasz?

– Dziwi to panią? Ktoś zabił mojego ojca. – Wyczuła w jego głosie narastającą złość.

– Twój tata był miłym, dobrym człowiekiem. I nie sądzę, żeby miał wrogów.

– Tak pani myśli?

– Tak – odrzekła. – Widywałam się z nim i miałam okazję go poznać.

Wiatr znowu wywoływał głośne trzaski w słuchawce.

– Była pani policjantką, prawda?

Karla zrobiła się czujna.

– Tak – odpowiedziała po chwili wahania.

– W kryminalnych?

– Zgadza się.

Jego oddech przyspieszył.

– To co teraz będzie? – rzucił.

– Nie rozumiem.

– Co zrobi policja?

Przygryzła wargę.

– Zrobi wszystko, żeby znaleźć tego, kto odebrał życie twojemu tacie.

– Ale co konkretnie?

– Mateusz… – zaczęła spokojnym tonem. – To chyba nie jest właściwy…