Wstyd
Robert Małecki — Literatura

Przez kilka minut pytał ją o to, kiedy i w jakich okolicznościach poznała Nowaka, jak go odbierała, jakim był nauczycielem i jak się zachowywał w pokoju nauczycielskim. Kordeckiego interesowały też relacje Nowaka z uczniami.

– Był z kimś skonfliktowany? – spytał, bawiąc się długopisem.

– Nie. Przynajmniej nic o tym nie wiem. Młodzi raczej go lubili. Nauczyciele zresztą też. Może nie był specjalnie wylewny, raczej skupiony na pracy, ale zawsze kulturalny i spokojny.

– A ostatnio?

– Co ostatnio?

– Czy w szkole wydarzyło się coś nietypowego?

– Nietypowego?

– Dobrze wiesz, co mam na myśli – mruknął Kordecki.

Karla wróciła pamięcią do ostatniego tygodnia pracy.

– Nie przypominam sobie.

– To może pomyśl – zachęcił. – Nie musisz się spieszyć.

– Wiesz coś, czego nie wiem? – Powstrzymała się od uśmiechu, bo ta rozmowa zaczęła ją bawić.

Poprawiła ułożenie kaptura, by nie spadał jej na oczy.

Kordecki westchnął i położył długopis na środku otwartego notatnika.

– Janek i Paweł są w domu? – spytał, zerkając na kręte drewniane schody.

– Nie. Nocowali u Talarków. Byli tam na urodzinach Sebastiana. A dlaczego pytasz?

– Ostatniej nocy?

– Dwie noce. Z czwartku na piątek i z piątku na sobotę.