Wstyd
Robert Małecki — Literatura

– Od męża. Opowiedział jej przez telefon.

– No to w takim razie zapewne znacie już powód tej kłótni.

– Niestety nie. Dlatego chcieliśmy porozmawiać z tobą i bliźniakami – wyjaśnił Kordecki. – Żona Nowaka zadzwoniła do niego tuż po tym, jak twój syn wyszedł z klasy i trzasnął drzwiami. Wyczuła napięcie w głosie męża i była ciekawa powodu.

– Co jej powiedział?

Kordecki przewrócił kartkę.

– Że ma kłopoty z jednym bezczelnym, jak zaznaczył, uczniem. Chodziło o Pawła. Nic więcej nie chciał jej zdradzić, podobno uznał, że nie warto o tym mówić.

Karla otworzyła usta, żeby zaprotestować, ale nie wypowiedziała żadnego słowa.

– Nowak przekazał jej tylko, że będzie musiał z tobą poważnie porozmawiać. Że tak tego nie zostawi. – Kordecki oparł się wygodnie i założył nogę na nogę. Krople wody z czarnego protektora zaczęły skapywać na podłogę, wprost w pośniegowe kałuże.

Herbst skrzyżował ręce.

– Był u ciebie?

Karla zaprzeczyła ruchem głowy, ale bała się, że poznają się na kłamstwie.

Czwartkowy wieczór jednak doskonale pamiętała.

Dostrzegła Nowaka kątem oka, gdy zamierzała wyjść z łazienki.

Zaintrygowana początkowo zastygła, a po chwili wolno zbliżyła twarz do przykręconych żaluzji.