Wstyd
Robert Małecki — Literatura

Między nimi już nie było tak jak dawniej, a jednak nie umiała zrezygnować z tego związku. Po śmierci męża długo nie szukała relacji z mężczyznami. Nie sądziła też, że po raz kolejny zwiąże się z policjantem. Pech polegał na tym, że ten młody gliniarz, młodszy od niej o niemal dziesięć lat, miał jedną poważną wadę. Tą wadą była żona. I dlatego Karla nosiła w sobie poczucie wyrządzonej kobiecie krzywdy. A mimo to nie potrafiła odmówić sobie ulotnego szczęścia.

Kiedy usłyszała pierwsze chrapnięcie, przypomniała sobie o Nowaku przy furtce. Ciekawość nie pozwoliła jej zasnąć. Sięgnęła po telefon, żeby sprawdzić, czy mężczyzna się do niej odezwał, ale nie miała ani żadnego nieodebranego połączenia, ani żadnego nowego esemesa w skrzynce odbiorczej.

Po co w takim razie przyszedł?

Spojrzała na sufit i oczami wyobraźni znów przyglądała się mężczyźnie w czerwonej kurtce. Niezdecydowany, spięty, może podrażniony. Tak to zapamiętała.

W końcu odszedł, a ona została z niewiedzą.

Niewiedzą i bezsennością.

Ale teraz wiedziała już więcej.