Wstyd
Robert Małecki — Literatura

Kordecki czekał na odpowiedź Karli, lecz ona gorączkowo szukała w pamięci chwili, w której spotkała się z Nowakiem w szkole, w czwartek. Matematyk kończył pracę wcześniej od niej, tego była pewna. Niewykluczone, że się minęli.

– Pamiętam, że w piątek widziałam go na szkolnym korytarzu. – Przypominała sobie tę scenę. Szła z kilkoma dziewczynami z drugiej B. Założyły kółko historyczne i rozmawiały o filmach na temat drugiej wojny światowej, które chciały zaprezentować podczas Dnia Historyka w marcu. Zaplanowanie obchodów tego dnia spodobało się dyrekcji.

Miała wrażenie, że Nowak ją dostrzegł. Ich spojrzenia przecięły się z daleka, ale gdy się zbliżali i Karla zamierzała się do niego uśmiechnąć, matematyk przystanął tyłem do niej i opierając jedną nogę na ławce, przeszukiwał skórzaną torbę wspartą na udzie.

Przeszła obok niego wraz z licealistkami i nie zamieniła z nim słowa.

– Nie rozmawialiśmy ze sobą – zapewniła.

– Nie? Naprawdę? – Kordecki uniósł wzrok znad notesu. – W czwartek krótko po zmierzchu – zaczął – jeden z twoich sąsiadów zadzwonił na policję, bo jego zdaniem w pobliżu kręcił się „podejrzany typ”. Na miejsce przyjechał patrol i wylegitymował gościa. Wiesz, kto to był?