Wstyd
Robert Małecki — Literatura

Spojrzała na ekran i zrozumiała, co się stało. Straciła zasięg. Pokręciła się po pokoju, ale nic to nie dało. Żadnej kreski.

Zeszła więc na parter, gdzie nieprzyjemny chłód był dotkliwszy. Opatuliła się ciaśniej szlafrokiem.

Dwa dni temu, w czwartek, zmieniła ustawienia pieca, bo wiedziała, że synowie cały dzień spędzą w szkole, a po lekcjach pójdą do kolegi z klasy i zostaną tam na dwie noce i jego szesnaste urodziny. Karla potwierdziła to w rozmowie z sympatycznymi rodzicami jubilata. Postanowiła zatem zaoszczędzić nieco pelletu. W piwnicy pozostało siedem piętnastokilogramowych worków tego paliwa. Powinna była dokupić tonę jeszcze przed świętami, ale miała wtedy ważniejsze wydatki. W jej życiu liczył się każdy grosz, ponieważ pensja, mimo że Julia pracowała w szkole prywatnej, wbrew powszechnym wyobrażeniom nie rzucała na kolana. Gdyby nie finansowe wsparcie teściów miałaby spore kłopoty.

W kuchni, gdy pstryknęła czajnik elektryczny, telefon rozdzwonił się ponownie.

– Skaranie boskie z tym zasięgiem – stwierdziła, odbierając połączenie. – No ale…

– Sławek Nowak nie żyje! – Ada weszła jej w słowo.

Karla zastygła, po czym usiadła z wrażenia na najbliższym krześle.