Z miłości? To współczuję
Agata Romaniuk — Reportaże

Fatima ar-Raszauni, pomoc dentystyczna, od trzech lat stara się przekonać rodziców, żeby zgodzili się na jej ślub z kolegą z pracy. Zażądali, jej zdaniem złośliwie, wysokiego mahru. Młodzi odkładają na przyszłe życie po pół pensji każde, ale Fatima boi się, że i tak nie uzyska zgody matki i ojca na ślub. Jest nowoczesną dziewczyną, wychowaną na amerykańskich serialach. Uważa omańskie zwyczaje za wsteczne.

Od 2010 roku kobiety mogą przeciwstawić się ojcu i ubiegać się o sądową zgodę na małżeństwo z mężczyzną, którego same wybrały. Mogą nawet, po nieprzychylnym wyroku sądu, zwrócić się do samego sułtana, którego zdanie jest rozstrzygające. I zdarzało się, że był przychylny miłości. To jednak nie do końca rozwiązuje sprawę.

Dwudziestoośmioletnia pielęgniarka Nada at-Tauki w ten sposób właśnie, mimo sprzeciwu ojca, uzyskała zgodę sądu na małżeństwo z ratownikiem medycznym Hasanem. Cztery lata po ślubie rodzice wciąż nie uznają ich związku i nie rozmawiają z córką.

– Sama nie wiem, czy więcej straciłam, czy zyskałam – mówi Nada. – Może trzeba było się zgodzić na aranżowane, kontraktowe małżeństwo? Ono też ma swoje zalety.