Z miłości? To współczuję
Agata Romaniuk — Reportaże

To prawda. Kontraktowe małżeństwa mają swoje zasady. Na przykład ustala się pensję żony.

– A jaką pensję ci płaci Mr. Greg? – pyta mnie Salika.

– No… wiesz – jąkam się. – My mamy wspólny budżet.

Salika kręci głową z dezaprobatą.

– Nie o tym mówię. Ile dostajesz dla siebie? Na własne wydatki, których on nie sprawdza?

W Omanie żona zazwyczaj dostaje od męża określoną sumę na własne wydatki, które nie podlegają jego kontroli. To średnio kilkaset riali, czyli kilka tysięcy złotych. Jeśli żona pracuje, najczęściej zachowuje całą pensję dla siebie. Obowiązkiem męża jest utrzymać dom, dzieci i wszystkie żony.

Opowiadam, że u nas jest inaczej, że wszystkie pieniądze są wspólne, a Salika jest coraz bardziej ciekawa mojego małżeństwa. I zdziwiona zasadami obowiązującymi w naszej kulturze.

– Czyli ty jesteś jedyną żoną Mr. Grega? – pyta, bawiąc się różową motorolą z wysadzaną kamieniami klapką.

– O, jasne, że tak! – odpowiadam z dumą. – U nas nie można mieć dwóch żon.

– Aha. No to masz ciężko – wzdycha Salika. – Jesteś zupełnie sama do wszystkiego, tak?

– Co masz na myśli? – nie rozumiem.