Za granicą
Wojciech Chmielarz — Literatura

1

Od Chor­wa­cji gor­sze było tylko Chile, a przy­naj­mniej tak to wy­glą­dało na ma­pie. Pa­sek lądu cią­gnący się wzdłuż wy­brzeży Oce­anu Spo­koj­nego, tak wą­ski, że kiedy się za­mach­niesz, do­rzu­cisz ka­mie­niem do mo­rza. W Chor­wa­cji można przy­naj­mniej uciec w głąb kraju, scho­wać się za góry, za­ko­pać gdzieś w do­li­nach i Ad­ria­tyk oglą­dać tylko na zdję­ciach. Ale ja­kiś czas temu Ma­teo za­czął się ba­wić Go­ogle Earth i oka­zało się, że Chile w naj­szer­szym miej­scu ma pra­wie pięć­set ki­lo­me­trów sze­ro­ko­ści, a śred­nio tro­chę mniej niż dwie­ście. Plus mi­nus tyle samo, ile z jego domu do Za­grze­bia. Czyli wy­cho­dziło na to samo, cho­ciaż Chile miało przy­naj­mniej Andy. Ma­teo nie mógł się zde­cy­do­wać, który z tych dwóch kra­jów jest gor­szy. Tak w Chile, jak i w Chor­wa­cji prze­szka­dzało mu jedno – bli­skość mo­rza. Nie­na­wi­dził Ad­ria­tyku. Lu­bił so­bie wy­obra­żać, że gdzieś po dru­giej stro­nie globu ja­kiś młody Chi­lij­czyk jest rów­nie ne­ga­tyw­nie na­sta­wiony do Pa­cy­fiku. Gdyby kie­dyś spo­tkali się w ja­kimś ba­rze, mie­liby na pewno wiele wspól­nych te­ma­tów do roz­mowy.