I tak dalej, i tak dalej – słuchanie Imeldy było jak spacer w zamieci, w kurzawie białej pustki, zza której nie widać świata.
Prawdę mówiąc, Cass wolałaby, żeby przyjaciółka w ogóle do niej nie przychodziła, żeby po szkole chodziły tylko do Elaine i tam popijały kawę z lodem, którą robiła im gosposia Augustina, przeglądały stronę Miss Universe Ireland, wymieniały się niewypróbowanymi seksporadami, układały ranking najprzystojniejszych chłopców ze szkoły przecznicę dalej.
Jednocześnie wiedziała, że powinna się cieszyć z niezaprzeczalnego powabu matki – zwłaszcza teraz dobrze było mieć w swoim życiu coś takiego, czego przyjaciółka jej zazdrości.