Tata nie odpowiedział od razu. Podrapał się po brodzie, nie odrywając oczu od ekranu. Może w ogóle nie usłyszał? Była już gotowa powtórzyć, gdy wreszcie odparł, że tak, gdzieś są. Spróbuje poszukać. Po czym obrócił głowę i spojrzał na Cass z takim samym uśmiechem, z jakim opowiadał jej o cyklicznych wahaniach.
Że, kurwa, co? – żachnęła się Elaine, gdy o tym usłyszała.
To samo pomyślałam, odparła Cass.
Do tej pory Cass w głębi duszy wierzyła, że rozwiązanie tej zagadki okaże się prozaiczne – może zdjęcia zgubiły się w czasie przeprowadzki, może PJ wylał na nie kaszkę, a może, jak to w dawnych czasach, coś stało się z negatywami. Teraz zaczęła podejrzewać, że rodzice naprawdę mają coś do ukrycia.
Musisz spytać mamę, powiedziała Elaine.
Tak.
Ja mogę to zrobić, jeśli ty nie chcesz.
Zapytam, odparła Cass.
To był najlepszy trop. Imelda nie umiała kłamać. Wystarczyło tylko znaleźć dobry moment.