Na razie jednak Cass starała się trzymać z dala od matki, która była w wyjątkowo podłym nastroju. Kilka dni wcześniej Dickie sprzedał jej samochód. Zaparkowała przed salonem, jak to miała w zwyczaju, i poszła na sprawunki. Pod jej nieobecność zjawił się Duży Mike. Szukał samochodu dla swojej gosposi Augustiny. Powiedział Dickiemu, że chce starego rzęcha – i chwilę później jego wzrok spoczął na touaregu.
Ściśle rzecz biorąc, to nie był – jak tata Cass wielokrotnie i bezskutecznie powtarzał – jej samochód. Dickie próbował go sprzedać od ponad roku. Gdyby trafił w inne ręce, Imelda pewnie aż tak by się nie wściekła. Uważała jednak, że Duży Mike chciał jej zrobić na złość. To jest kopanie leżącego! – krzyczała do męża. Cass postanowiła, że dopóki mama nie ochłonie, lepiej będzie unikać drażliwych pytań – i trzymać z dala od niej Elaine.
Elaine jednak nie lubiła czekać. W niedzielę podbiegła do Cass po mszy i oznajmiła z wielkim podnieceniem, że jej ojciec był na weselu Imeldy i Dickiego siedemnaście lat temu. Opowiedział Elaine, co się wtedy stało.
Coś się stało? – zdziwiła się Cass.
Elaine nie mogła jej teraz powiedzieć, bo spieszyła się na balet. Wpadnę do ciebie później, obiecała.