Żądło
Murray Paul — Powieść obyczajowa i romans

Była postacią tragiczną, choć raczej tego nie dostrzegała. Miała wytworne maniery i upodobanie do długich, dziwacznych słów – „banialuki”, „tromtadracje”, „zaambarasowany” – które były jak powłóczyste jedwabie znalezione w pudle na strychu prababci. Sama jednak nie ubierała się powłóczyście. Nosiła drelichy w zestawie z falbaniastymi bluzkami, który to styl Elaine ochrzciła mianem „wiktoriańskiej stacji benzynowej”.

Nabijały się z pani Wamp bez końca. Czasem aż im nie starczało dnia na te drwiny. Wszystko w niej było zabawne, włącznie z nazwiskiem, bo jaki z niej wamp? Nauczycielka pojawiała się też jednak w poważniejszych rozmowach jako żywa przestroga: tak kończą ci, którzy zostają w tym grajdole, żeby zajmować się bliskimi.

Z tego również pani Wamp nie zdawała sobie sprawy. Uwielbiała Cass i Elaine, swoje dwie najlepsze uczennice. Mówiła o nich „dziewczynki”.

Aż pewnego razu nie przyszła do szkoły. Podobno bardzo się rozchorowała; tak mocno, że jej umierająca matka pierwszy raz od dziesięciu lat wstała z łóżka, bo musiała zaopiekować się córką.