Żądło
Murray Paul — Powieść obyczajowa i romans

Nie jestem zrzędą, mówiła. Po prostu chcę mieszkać gdzieś, gdzie można się napić dobrej kawy i nie trzeba patrzeć na przyrodę, a ludzie nie wyglądają jak ulepieni z tłuczonych ziemniaków.

Cass też nie przepadała za sportami gaelickimi i zgadzała się co do ogólnego braku je ne sais quoi. Jej jednak wszystkie wady miasteczka w pełni rekompensowała obecność Elaine.

Nigdy przedtem nie czuła się z nikim tak związana. Gdy pisały do siebie wieczorami – nieraz do drugiej w nocy – dochodziło między nimi do takiego zestrojenia umysłów, że prawie zlewały się w jedną osobę. Jeśli Elaine pytała: „ocb z tym swetrem”, Cass od razu wiedziała, o czyj sweter chodzi. Pojedyncze słowo rzucone bez kontekstu, na przykład „banialuki” albo „lizanko”, wywoływało u niej takie kaskady śmiechu, że słychać ją było na całym piętrze i tata przychodził spytać, czemu jeszcze nie śpi. W pewnym sensie to były najlepsze chwile – jeszcze lepsze niż przebywanie razem. Gdy tak leżała w łóżku i między nią a Elaine fruwały wiadomości, miała wrażenie, że ona też fruwa, gdzieś wysoko nad miastem, w czystej przestrzeni, która należała tylko do niej i do jej przyjaciółki.