Nie powiedziałem Maggie prawdy o tym, jak ryzykowna – pod różnymi względami – będzie ta ostatnia misja, nie dlatego, że chciałem jej oszczędzić zmartwień, lecz z powodu obietnicy, którą złożyliśmy sobie nawzajem. Nalegałaby, żeby jechać ze mną.
Tak właśnie jesteśmy zbudowani, Maggie i ja.
Zastanawiacie się, co czyni z człowieka bohatera? Na pewno altruizm, to jasne. Ale również ego, lekkomyślność i szukanie wrażeń.
Trace, wciąż z maską chirurgiczną na twarzy, wsuwa głowę do namiotu.
– Marc?
– Ile mamy czasu?
– Spalili północną część obozu. Nie żyje już kilkadziesiąt osób. Salima wyprowadza wszystkich.
Spoglądam na pielęgniarkę i anestezjologa.
– Idźcie – mówię.
– Nie uratuje go pan – odpowiada pielęgniarka, ruszając do wyjścia. – Nawet jeśli zdąży pan skończyć operację, oni nie pozwolą mu żyć.
Nie wiem, kim są ci „oni”. Nie znam uzasadnień, początków, historii, frakcji, plemion, wodzów, fanatyków, ekstremistów, niewinnych. Nie wiem, kim są dobrzy ani kim są źli, dlaczego ci ludzie są w obozie dla uchodźców, która strona to ciemiężcy, a która to ciemiężeni. Nie dlatego, że nie interesuję się polityką – po prostu dla Maggie, Trace’a i dla mnie to nie powinno mieć znaczenia.