– Na ciebie już pora, prawda? – zapytała kobieta marudnie jak dziecko.
Mężczyzna spojrzał na nią zdumiony, zdawał się nie rozumieć, co miała na myśli.
Jakby uświadamiając sobie, jak dziecinnie i nieprzyjemnie zabrzmiały jej słowa, kobieta z zażenowaniem odwróciła wzrok od mężczyzny i przygryzła wargę.
Mężczyzna podniósł się z miejsca i odezwał do kelnerki stojącej za barem.
– Przepraszam. Chciałbym zapłacić – powiedział cicho.
Chciał wziąć rachunek, ale kobieta trzymała go ręką.
– Zostanę trochę dłużej… – Chciała dodać „więc ja zapłacę”, ale z łatwością wyrwał jej rachunek spod ręki i poszedł do kasy.
– Płacę całość, dziękuję.
– Och, powiedziałam, żebyś to zostawił.
Nie ruszając się z krzesła, kobieta wyciągnęła rękę do mężczyzny.
Ale mężczyzna nie chciał na nią patrzeć. Wyjął z portfela tysiącjenowy banknot.
– Reszty nie trzeba – powiedział, wręczając kelnerce banknot razem z rachunkiem. Na ułamek sekundy zwrócił zasmuconą twarz w stronę kobiety, podniósł swoją torbę i wyszedł.
DING-DONG
– … i to wszystko zdarzyło się tydzień temu – powiedziała Fumiko Kiyokawa.