Zarzut
Remigiusz Mróz — Literatura

– To nie było branie żadnego imienia nadaremno – odparła ostro. – Kto księdza tak urządził?

– Urządził?

Pomogli mu wstać, a potem posadzili go na ławce. Trzymał się z trudem i sprawiał wrażenie, jakby miał z powrotem zsunąć się na podłogę, jeśli go nie podtrzymają. Nie zajął się ranami, ledwo otarł krew spod nosa – na niewiele się to jednak zdawało, bo ten wciąż krwawił.

Chyłka omiotła wzrokiem twarz księdza Kasjusza.

– Maksyma „szukajcie, a znajdziecie” ewidentnie się sprawdza – zauważyła. – Tyle że nie zawsze znajduje się to, czego się szuka.

– Słucham?

– Ksiądz ewidentnie nie szukał wpierdolu, ale go dostał.

Duchowny zmarszczył brwi i w końcu na jego twarzy pojawił się przebłysk człowieka, którego Joanna znała. Najwyraźniej szok u księży ustępował, jeśli zaczynało się bluzgać w kościele.

– Spokojnie – dodała szybko Chyłka. – Mnie się jeszcze może wymsknąć kilka razy, ale Zordon jest wege.

Kasjusz znów spojrzał na nią nierozumiejącym wzrokiem.

– Nie rzuca mięsem – wyjaśniła Joanna. – Co najwyżej kalafiorem.

– Ale…

– Kto księdzu to zrobił? – włączył się Kordian.