– Udowodniłeś, że troszczysz się o ludzi, a troska nie ma sensu, jeśli jest się prawdziwym mizantropem.
– Aha. A dlaczego miałbym kłamać?
– Z tego samego powodu. Bo troszczysz się o ludzi. Dlatego mówisz to, co chciałabym usłyszeć, dodajesz mi otuchy, twierdząc, że tak jak ja czujesz strach przed lataniem. A kiedy wyznaję, że jestem zdradzana, pocieszasz mnie, mówiąc, że świat jest pełen złych ludzi.
– Ojej. Z nas dwojga to ja jestem psychologiem.
– No widzisz, nawet wybór zawodu cię zdradza. Musisz przyznać, że przedstawiasz dowody przeciwne na swoje twierdzenie. Jesteś wartościowym człowiekiem.
– Chciałbym, żeby tak było, Mario, ale obawiam się, że moja pozorna troska to jedynie rezultat mieszczańskiego angielskiego wychowania oraz tego, że jestem wartościowy wyłącznie dla siebie samego.
Prawie niezauważalnie obróciłaś się w moją stronę.
– Zatem wychowanie przydaje ci wartości, Shaun. I co z tego? Twoja wartość tkwi w tym, co robisz, a nie w tym, co myślisz i czujesz.
– Chyba przesadzasz. Wychowanie sprawia jedynie, że nie lubię łamać zasad postępowania uznawanego za akceptowalne, w zasadzie więc nie ponoszę żadnej ofiary. Dostosowuję się i unikam nieprzyjemności.