Zazdrość
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

– Ma pani rację, miałem na myśli przyjazne nastawienie do rodziców małych dzieci. – Uśmiechnąłem się. – Linie lotnicze pewnie się obawiają, że mogą zostać oskarżone o coś w rodzaju apartheidu. Problem oczywiście mógłby zostać rozwiązany w taki sposób, że osoby płaczące w klasie biznes zostaną przeniesione do klasy ekonomicznej i odstąpią swój fotel uśmiechniętej stabilnej osobie z tanim biletem.

Twój śmiech był miękki, pociągający i tym razem zdołał dotrzeć do oczu. Łatwo pomyśleć – i ja tak pomyślałem – że to niezrozumiałe, iż ktoś może zdradzać taką piękną kobietę jak ty, ale tak właśnie jest: nie chodzi o zewnętrzną urodę. Ani o wewnętrzną.

– Czym pan się zajmuje? – spytałaś.

– Jestem psychologiem i prowadzę badania naukowe.

– A co pan bada?

– Ludzi.

– Oczywiście. I jakie wnioski pan wyciąga?

– Że Freud miał rację.

– W czym?

– W tym, że ludzie z nielicznymi wyjątkami są niewiele warci.

Roześmiałaś się.

– Amen, panie...

– Proszę mi mówić Shaun.

– A ja jestem Maria. Ale ty wcale tak nie myślisz, Shaun, prawda?

– Że ludzie z nielicznymi wyjątkami są niewiele warci? Dlaczego miałbym tak nie uważać?