Nasze spojrzenia się spotkały i po raz pierwszy zobaczyliśmy siebie nawzajem. I choć być może działa tu proces późniejszej racjonalizacji, to jednak wydaje mi się, że oboje dostrzegliśmy przebłysk czegoś, co sprawiło, że już wtedy zaczęliśmy przeczuwać, iż to spotkanie może zmienić wszystko – ba, już wszystko zmieniło. Możliwe, że tak wtedy myślałaś, ale nie pozwoliło ci dokończyć tej myśli nachylenie się nad podłokietnikiem w moją stronę, aż poczułem zapach perfum, który przypomniał mi ją; jej zapach kazał myśleć, że wróciła.
– Zamierzam odebrać sobie życie – szepnęłaś.
Potem się odchyliłaś, uważnie mnie obserwując.
Nie wiem, co wyrażała moja twarz, ale wiedziałem, że nie kłamiesz.
– W jaki sposób zamierzasz to zrobić? – Tylko tak umiałem zareagować.
– Mam ci opowiedzieć? – spytałaś z niezgłębionym, niemal wesołym uśmiechem.
Zastanowiłem się. Czy chciałem o tym usłyszeć?
– Poza tym to nieprawda – powiedziałaś. – Po pierwsze, nie zamierzam odbierać sobie życia, bo już to zrobiłam. Po drugie, to nie ja odbiorę sobie życie, oni to zrobią.
– Oni?