– Tak. Podpisałam umowę... – Spojrzałaś na zegarek, cartier, prezent od tego Roberta, jak przypuszczałem. Podarowany przed czy po tym, jak cię zdradził? Po. Ta Melissa nie była pierwsza, zdradzał cię przez cały czas. – ...cztery godziny temu.
– Oni? – powtórzyłem.
– Firma specjalizująca się w samobójstwach.
– Masz na myśli... coś jak w Szwajcarii? Aktywne dopomaganie w śmierci?
– Tak, tylko przy bardziej czynnym udziale. I z tą różnicą, że odbierają ci życie w taki sposób, że nie wygląda to na samobójstwo.
– Naprawdę?
– Sprawiasz wrażenie, jakbyś mi nie wierzył.
– Hm... Owszem, wierzę. Po prostu jestem zdumiony.
– Rozumiem. To musi zostać między nami, ponieważ kontrakt zawiera klauzulę dotyczącą dochowania tajemnicy, więc właściwie nie wolno mi z nikim o tym rozmawiać. Tylko że... – Uśmiechnęłaś się, a jednocześnie twoje oczy znów zaszły łzami. – ...czuję się z tym tak nieznośnie samotna. A ty jesteś obcy. W dodatku jesteś psychologiem. Was też obowiązuje tajemnica, prawda?
Chrząknąłem.
– Owszem, jeśli chodzi o pacjentów.
– Wobec tego będę twoją pacjentką. Widzę, że masz teraz czas na konsultacje. Ile wynosi pańskie honorarium, doktorze?