– W porządku, oczywiście chcę się zemścić. Ale nie znasz Roberta i Melissy. Gdybym popełniła samobójstwo i zostawiła list, w którym obwiniałabym Roberta o niewierność, on oczywiście wszystkiego by się wyparł. Wskazałby, że leczyłam się na depresję, co jest prawdą, a pod koniec życia najwyraźniej popadłam w paranoję. Oboje z Melissą byli bardzo dyskretni, więc możliwe, że nikt nie wie o ich romansie. Przypuszczam, że ona przez pół roku od mojego pogrzebu randkowałaby dla pozoru z jakimś innym finansistą ze środowiska Roberta. Wszyscy się ślinią na jej widok, a zawsze lubiła podpuszczać. W końcu Melissa i Robert ujawniliby się jako para, tłumacząc, że to wspólna żałoba po mojej śmierci tak ich do siebie zbliżyła.
– Okej, być może masz w sobie więcej mizantropii niż ja.
– Na pewno. A najbardziej mnie mdli na myśl o tym, że Robert w głębi ducha odczuwałby pewną dumę.
– Dumę?
– Dumę z tego, że jakaś kobieta nie potrafiła żyć ze świadomością, że nie może go mieć wyłącznie dla siebie. Tak by na to patrzył. Melissa widziałaby to tak samo. Moje samobójstwo jeszcze bardziej podniosłoby wartość Roberta, dzięki czemu oboje byliby szczęśliwsi.
– Naprawdę tak sądzisz?