– Czytałam wszystkie ich SMS-y w jego telefonie, ale do tej pory nikomu o tym nie wspominałam, dopiero tobie.
– A jaki jest cel tego listu?
– W pierwszej chwili Robert poczuje ulgę, że to nie on musi być tym, który odchodzi. Zaoszczędzi na rozliczeniach rozwodowych i będzie mógł uchodzić za the good guy, chociaż wkrótce zwiąże się z Melissą. Ale po pewnym czasie myśl zasiana przez ten list zakiełkuje. To, że porzuciłam go dla swobody. Lecz również to, że musiałam wiedzieć, iż mogę spotkać kogoś lepszego od niego. Że może nawet już był ktoś taki. A w chwili, gdy Robert tak pomyśli...
– ...teoria pożądania mimetycznego będzie po twojej stronie. Właśnie dlatego zgłosiłaś się do tej firmy oferującej śmierć na życzenie.
Wzruszyłaś ramionami.
– Więc jak wysoki jest procent rozwodów wśród rodziców dzieci, które odebrały sobie życie?
– Słucham?
– I które z rodziców popełnia samobójstwo? Matka, prawda?
– No cóż. – Wbiłem wzrok w siedzenie przede mną. Czułem jednak, że twoje spojrzenie spoczywa na mnie w oczekiwaniu na pełniejszą odpowiedź. Ocaliły mnie dwie niskie szerokie szklaneczki, które jak za sprawą magii wyłoniły się z ciemności i trafiły na rozdzielający nas podłokietnik.
Odchrząknąłem.