– Tak.
– Ale naprawdę się we mnie zakochałeś?
– Tak.
– Jak to się miało odbyć?
– W kolejce do kontroli paszportowej. Zastrzyk. Substancje czynne rozłożyłyby się albo ukryły we krwi w ciągu godziny. Sekcja zwłok wykazałaby jedynie zwykły zawał serca. A zawały były najczęstszą przyczyną zgonów w twojej rodzinie. Pobrane od ciebie próbki wskazują, że ty też masz do tego skłonność.
Pokiwałaś głową.
– A gdybyśmy teraz uciekli, to ciebie też będą ścigać?
– Owszem. W grę wchodzą duże pieniądze, również jeśli chodzi o nas, wykonawców tych zleceń, dlatego my też musimy podpisać kontrakt, tyle że bez tego trzytygodniowego terminu.
– Kontrakt samobójczy?
– Umożliwiający im zabicie nas w każdej chwili bez ryzyka prawnego. W domyśle jest, że wypełnią warunki kontraktu, jeśli zachowamy się nielojalnie.
– Nie znajdą nas w Kapsztadzie?
– Ruszą po naszych śladach, a potrafią to robić. Te ślady zaprowadzą ich do Kapsztadu, ale nas już tam wtedy nie będzie.
– A gdzie będziemy?
– Mogę się wstrzymać z wyjawieniem ci tego? Obiecuję ci, że to przyjemne miejsce. Słońce i deszcz, nie za zimno, nie za gorąco i większość ludzi zna angielski.
– Dlaczego chcesz to zrobić?
– Z tego samego powodu co ty.